sobota, 19 kwietnia 2014

PROLOG
I minął kolejny dzień. Kolejne 24 godziny. Znów jestem starsza, starsza o jedna dobę i pomyśleć, że jest mi już bliżej, bliżej o jeden dzień. Bliżej mi do końca. Życie to po prostu kilka takich chwil, jak ta. Kilka dobrych wspomnień, kilka zmartwień, kilka ładnych sukienek, kilka łez, kilka uśmiechów, kilka dobrych nut to wszystko nazywa się życiem. Jednak ja już czasem mam dość tej szarej monotonności. W kółko to samo. Bez przerwy. Czasem czuje się jak w jakimś filmie, który ciągle oglądam, znam każdą scenę na pamięć, a przede wszystkim znam zakończenie. Tak właśnie się czuję. Jeszcze do tego wszystkiego towarzyszy mi Déjà vu, ale to nieważne. Teraz myślałam tylko o tym żeby wrócić do domu, uciec do pokoju, wypłakać się, a potem udawać, że wszystko jest OK. Latarnie oświetlały mi drogę więc nie bałam się aż tak bardzo.
-Ola! - Nagle ktoś krzyknął.
Odwróciłam się i zobaczyłam bandę tych słodkich debilek. Nie miałam ochoty się wracać i do nich dołączać. Włożyłam słuchawki do uszu i jeszcze bardziej pogłośniłam muzykę. Podążając w rytmie ulubionych piosenek, szłam co raz szybciej. Byłam już dość daleko. Nie dogoniły by mnie. Nie wiem czy dlatego, ze były słabe z wf-u czy dlatego, że w szpilkach się trudno biega. Z resztą to nieważne. To już nieważne. Czasem lubiłam zamienić z nimi kilka słów, ale nie po tym co się stało. Od czasu kiedy się dowiedziałam, nie chciałam ich znać. Nie chciałam zadawać się z nimi jak również z ich psiapsiółkami. Wiecznie wtrącały mi się w życie. Próbowałam to znosić, ale ostatnio to już przegięły. Mogłyby po prostu zająć się swoim życiem i nie wpi*rdalać w moje! Czasami mogłyby docenić to co czuję. Nie, one potrafiły zgrywać tylko koleżaneczki kiedy byłam w pobliżu, a tak to obgadywały mnie bez przerw. Sorry, ale ja nie jestem taka głupia, żeby się w to nabierać. Ogółem zdaniem nauczycieli i osób dorosłych jestem zbyt dojrzała, co jak na mój wiek jest zastanawiające. Ja tam lubię siebie taką jaką jestem. Lubię mieć głowę pełna cytatów. Lubię czytać psychologiczne książki, ciekawostki i inne te bzdury. Nareszcie doszłam do domu, niestety z płaczem w oczach. Nie mogłam już wytrzymać, ale co tam przecież ja tylko kroiłam niewidzialną cebulę, a nie płakałam przecież ja nie mam uczuć. Szybko otarłam łzy szorstkim szalikiem, mam nadzieję, ze nikt nie widział. Otworzyłam drzwi, światło było zgaszone. Wszyscy spali. Wszyscy oprócz mnie. Patrząc na obraz pięknej Audrey Hepburn weszłam do swojego pokoju. Nie chciałam już płakać. Nie chciałam nic a ni nikogo. Po prostu siadłam na krześle i wpatrywałam się w białe ściany, huśtając się lekko. Siedziałam chyba już tak pół godziny. Widziałam wszystko idealnie ponieważ księżyc oświetlał każdy kąt mojego pokoju, a ja ciągle się bujałam i rozmyślałam o całej tej sprawie, o nich wszystkich a zwłaszcza o nim. Nie potrafiłam o nim zapomnieć. Nie wiem dlaczego ale zawsze pamiętałam o tych, których najbardziej chciałam wymazać z pamięci, a akurat moja głowa zawsze była zapchana nim. Myślałam o nim częściej niż o oddychaniu. Każdy wiedział, że tak jest, że ciągle o nim myślę. Jednak nikogo aż tak bardzo to nie interesowało, jak te lale. One uwielbiały mnie jeszcze bardziej przygnębiać i martwic. Były bez przerwy złośliwe i wredne. Raz się tak zdenerwowałam, że pobiłam się z tymi tapeciarami. Myślałam, że to pomoże, jednak nic z tego. Na szczęście nic mi się nic nie stało, moje kąciki ust uniosły się lekko w górę. Ohhh mam nadzieję, że im też. Nie, ta myśl nie była szczera, na mojej twarzy właśnie pojawił się uśmieszek. No dobraaa, jeśli mam się przyznać, to porostu skopałam je glanami. Tak wiem to wcale nie jest zabawne i nie powinnam się teraz śmiać, ale gdyby ktoś oprócz mnie widział ich miny... chociaż nie może dobrze, że tam nikogo nie było, mogłyby wołać o pomoc, a tak nie miały kogo błagać. Z resztą to one zaczęły. Ehhh to i tak już nie ma znaczenia, przynajmniej teraz. Dziś już mam dość tych laluni, nawet mam dość rozmyślania o nich. Teraz chcę już tylko iść spać. Nawet bez umycia, tak wiem jestem nie porządna, jak to mówi moja Mama. Szczerze? Mam to gdzieś. Zrzucając bałagan z łóżka, przykryłam się kołdrą i zasnęłam. 

4 komentarze:

  1. Zapowiada się świetnie <3 Będę czytać i komentować, obiecuję! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Meega <3 też czasem sobie lubię coś napisać. Pozdrawiam
    Http://lifestylebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie się zapowiada, z chęcią poczytam dalej ;)
    http://liporeum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne!

    http://poziomkka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń